— Szepnął ostrzegawczo Karol. — Na ten I temat porozmawiamy oddzielnie i w bardziej ustronnym miejscu. Lepiej popatrz, Janie, na ten napis. Jeszcze z czymś takim nie spotkałem się. — Napis? Gdzie? — No tam, na prawo, na ścianie. Spojrzałem i parsknąłem śmiechem. Do desek ściany przypięto mocno wyblakły karton f, napisem wykaligrafowanym wielkimi, czarnymi literami: „Nie zapomnij napisać do matki! Ona myśli O Tobie. Zaopatrujemy w papier i koperty bezpłatnie t mamy najlepszą whisky w mieście". — To chyba dzieło pani Adeliny — zauważyłem wesoło. — Być może, lecz zakończenie tego wezwania jest Chyba pomysłem karczmarza. Ciekawe, czy wielu gości stosuje się do pierwszej części apelu? — Zdarza się — odparł Bede. — Lecz tutejsi mnie znają z rodzinami, a przybysze najczęściej potrafią tylko czytać, z pisaniem gorzej. Natomiast whisky... Napijecie się, dżentelmeni? Kelner, który wyglądał kropka w kropkę tak, jak ku opisał Bede, przywędrował do nas z tacą uginającą nit; pod ciężarem talerzy i półmisków.