Jak wytłumaczyć temu idiocie, że go nie potrzebujemy? Ruszyłem ramionami. Jeszcze nie wiem — odparłem — a ty, Karolu? Przede wszystkim musimy zlikwidować oszukańczy woreczek. Jak to? — zdziwił się Bede. Odbierze go pan z banku i przekaże nam. Przy bliższej okazji wyrzucę to świństwo w miejscu przestronnym i bez świadków. Lecz jak ja to wytłumaczę Harperowi? Cóż za skrupuły?! — wykrzyknąłem. — Czy pan spowiada mu się z każdego wydanego dolara? No... nie. Jednak Harper, kto wie, może myśli o powiększeniu wspólnego interesu przy pomocy mojego złota? — To niech nie myśli — odparłem zgryźliwie. — Woreczek pomógł karczmarzowi w uzyskaniu kredytu, drugi raz takiej sztuczki nie radzę próbować. Masz racje, Karolu. Trzeba zniszczyć woreczek. To bomba, kl/ira nie wiadomo kiedy wybuchnie. Ale likwidacja woreczka jeszcze nie załatwia sprawy. — Nie załatwia — przyznał Karol. — Chyba będziemy musieli odwiedzić La Junta. Oczywiście, nie teraz. Najpierw pojedziemy do Goodyear. — W La Junta czeka nas niełatwa rozmowa z tym Clarkiem.