Jej tekst przytaczam wierni, zachowując wszystkie błędy językowe i ortograficzne. Bede, stary kumplu! W pierwszych słowach tego istu zawiadamiam, iż jestem cały i zdrowy, chociaż latam jak mysz polna w zimie. Chybaś o mnie nie zapomniał, stary przyjacielu. Wiem, że się tobie powodzi i wyrosłeś na bogacza u tego Harpera. Ale to paskudnie, żeś ukrył przede mną tyle złota, co go złożyłeś. w banku. Jakeś to zrobił, nie wiem. Ja nie taki głupek, jak ci się zdaje. Wiem o wszystkim. Ja tu czekam, że się zjawisz i sprawiedliwie podzielisz. Bo inaczej sam przyjadę do Goodyear, chociaż mi to nie na rękę, i swoje odbiorę. Tak się nie robi, Bede! Zamieszkam w La Junta, to od ciebie niedaleko. Znajdź mnie pod «Złotą Sową». Tam pracuje. Czekam dwa tygodnie, wie n c nie rób zawodu. Twój Fred Clark". Starannie złożyłem list i zwróciłem go Bedemu. — I co pan na to, doktorze? — Oto skutki zabawy z kamyczkami — zauważyłem.. — Clark jest pewien, że został pozbawiony złota, które wspólnie zbieraliście. Podejrzewa, że bandyci nie zrabowali wszystkiego, i nigdy nie uwierzy, by ktoś mógł bezwartościowy żwir przechowywać w banku.